Zakazane Forum


Zakazane Forum Strona Główna
FAQFAQ  SzukajSzukaj  Slowniczek  ZF TV
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum   Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
in Memory of
Autor Wiadomość
one
Bronze Boarder



Pomógł: 3 razy
Wysłany: 2007-11-01, 11:09   in Memory of



Pamieci Poleglych w misjach poza granicami kraju
_________________
czas nie leczy ran... jedynie przyzwyczaja do bólu
 
 
 
ado
Expert Boarder



Pomógł: 2 razy
Wysłany: 2007-11-01, 14:57   

Postawcie świeczkę z myślą o chłopakach...

Jak zwykle uchleje się dziś na smutno...
_________________
Mrok jest wieczny...
 
 
 
dzikobycie
Expert Boarder



Wysłany: 2007-11-01, 22:51   



dla Wszystkich o których dziś zapomniano
_________________
wiara przekracza granice rozumienia
 
 
dzikobycie
Expert Boarder



Wysłany: 2007-12-04, 09:37   

Wspomnijmy dzis Górników którzy zginęli w kopalniach:

-Nowy Wirek w Rudzie Śląskiej
-Bielszowice w Zabrzu
-Miechowice w Bytomiu
-Niwka-Modrzejów w Sosnowcu
-Zasad’ki w Doniecku
-Wesoła w Mysłowicach
-Halemba:

Teodor Banduch, 50 lat

Był doświadczonym górnikiem, od wielu lat pracował w kopalni. W ostatnim czasie był zatrudniony w dziale wentylacji. Wśród załogi uchodził za specjalistę od metanu. Wkrótce mógłby odejść już na emeryturę. Zostawił dwie córki. Młodsza ma 19 lat, starsza wyszła niedawno za mąż.

Jan Bilman, 45 lat

Był pracownikiem firmy Mard. Mieszkał w Chorzowie. Górnik rabunkowy, czyli pracujący na nieczynnym już chodniku. Zawsze witał się słowami": "Szczęść Boże". Miało go nie być na pechowej zmianie, ale zamienił się z kolegą. - Do takiej pracy posyła się tylko najlepszych, więc cóż tu więcej dodawać - mówią koledzy. Kawaler. Zawsze nosił przy sobie tabakę.

Ireneusz Brabański, 32 lata

Górnikiem jest od dziesięciu lat, pięć lat temu został zwolniony z kopalni, ale szybko znalazł nową pracę - w Karwinie w Czechach. Dwa lata temu rzucił czeską kopalnię, bo chciał być bliżej rodziny. Zatrudnił się w firmie Mard. Zostawił żonę Monikę i trzy córki: ośmiomiesięczną Zosię, sześcioletnią Weronikę i ośmioletnią Kamilę.

Krzysztof Bubała, 37 lat

Pracował w kopalni Halemba najpierw w dziale strzelniczym, a ostatnio w dziale tąpnięć. Był żonaty, miał syna. Mirek, kolega z pracy, mówi o nim: - W dziale strzelniczym był moim przełożonym. To prawdziwy fachowiec, w każdej chwili można było do niego iść pogadać, poprosić o radę. Był superczłowiekiem. Bardzo sprawiedliwy, nigdy nie podnosił głosu.

Dariusz Dola, 30 lat

Pół roku temu urodził mu się syn Dominik. Koledzy: - To był bardzo spokojny człowiek, wesołek, wszystko potrafił obrócić w żart. Był elektrykiem, częściej pracował na powierzchni.

Arkadiusz Falkus, 29 lat

Do kopalni poszedł zaraz po zawodówce. Pracował na przodku. Osierocił dwuletniego syna. Mieszkał w Paniówkach, wiosce między Gliwicami a Rudą Śląską.

Krystian Gaszka, 41 lat

Pracował w firmie Mard, ale chciał wrócić na kopalnię. Był zapalonym kibicem Górnika Zabrze, często jeździł na mecze. Zostawił żonę Mariolę (w styczniu przypada 15. rocznica ich ślubu), dziewięcioletnią córkę Patrycję oraz czternastoletniego syna Łukasza. Dzieci były jego oczkiem w głowie.

Janusz Gęsikowski, 47 lat

Długoletni, bardzo doświadczony pracownik kopalni Halemba, ceniony fachowiec. Niedługo mógłby przejść na emeryturę. Do jego obowiązków należało m.in. sprawdzanie poziomu metanu. Mieszkał w Wirku, dzielnicy Rudy Śląskiej, do pracy miał cztery kilometry. Koledzy: - Cichy, bardzo spokojny, skromny. Zostawił żonę i dzieci.

Andrzej Giemza, 47 lat

Był górnikiem strzałowym i kombajnistą. Przez ćwierć wieku pracował w kopalni Polska-Wirek. Cztery lata temu przeszedł na emeryturę, ale chciał dorobić i zatrudnił się w firmie Mard. Zostawił żonę Elżbietę i trójkę dzieci.

Przemysław Jóźwiak, 21 lat

Dla firmy Mard, którą wynajęła kopalnia, zaczął pracować w sierpniu. Wcześniej był w wojsku. Był elektrykiem, miał troje rodzeństwa, w tym brata bliźniaka. Jego ojciec jest górnikiem w kopalni Bielszowice. Przemysław był bardzo towarzyski. Przez jakiś czas uprawiał boks. Uwielbiał swojego dwuletniego siostrzeńca. Mieszkał w Rudzie Śląskiej w Bykowinie.


Daniel Kindla, 21 lat

Mieszkał w Rudzie Śląskiej Halembie. Lidia Guminiak, znajoma z osiedla: - Bardzo miły i uczynny.

W firmie Mard był zatrudniony od września. Bardzo chwalił sobie pracę. Niedługo miał wziąć ślub ze swoją dziewczyną. Był ojcem półtorarocznego syna.

Jacek Mierzchała, 39 lat

Pracownik firmy Mard. Dzień przed wypadkiem obchodził urodziny. Ma nastoletniego syna, w zeszłym roku urodziła mu się córeczka. Bardzo się z tego cieszył. Pod ziemią zawsze można było na niego liczyć - znał się na niemal wszystkich pracujących tam maszynach i urządzeniach, miał uprawnienia do obsługi wielu z nich.

Mariusz Miłkowski, 36 lat

Miał czteroletniego syna, jedyny w rodzinie pracował w górnictwie. Pracownik firmy Mard.

Bernard Poloczek, 46 lat

Żonaty, miał syna. Mieszkał w Rudzie Śląskiej w Bykowinie. Pracował w firmie Mard. - Był zięciem mojego wujka. Uczciwy, wesoły facet. Bał się pracy na tej ścianie w tak niebezpiecznych warunkach, ale co miał zrobić - mówi Sebastian Konieczny, górnik ślusarz z kopalni Bielszowice.

Krzysztof Prygiel, 51 lat

Pracownik firmy Mard. Doświadczony górnik. Żył pracą w kopalni. Zostawił żonę i córkę. Mieszkał w Rudzie Śląskiej.

Tadeusz Rymarzewski, 51 lat

Był sztygarem. Po przejściu na emeryturę zatrudnił się w firmie Mard.

Henryk Samisz, 52 lata

Pracownik firmy Mard. Osierocił nastoletniego syna. Górnik "złota rączka", miał uprawnienia do obsługi wielu podziemnych urządzeń, m.in. ciągników i kolejek. Mieszkał w Rudzie Śląskiej.

Wit Siepka, 48 lat

Zostawił trójkę dzieci, jego syn w tym roku idzie do komunii. Pracował dla firmy Mard.

Krystian Sitek, 47 lat

Do pracy w kopalni Halemba dojeżdżał z Chorzowa. Zostawił żonę i trzech synów: 24-letniego Adama, prawie 18-letniego Artura i 17-letniego Michała. Adam Sitek: - Tata szukał lokalu na 18. urodziny Artura. Chciał wyprawić mu huczną imprezę. Tamtego dnia oglądaliśmy rano w telewizji mecz siatkówki. Tata lubił komentować, czasem gadał więcej niż spiker w telewizji. Sport był jego prawdziwą pasją. Czasem nas nawet irytowało, że zagłusza telewizor, ale często miał cenniejsze spostrzeżenia niż dziennikarze. Od dziecka był kibicem Ruchu Chorzów. Był wspaniałym człowiekiem, wspaniałym ojcem.


Edward Sobota, 59 lat

Pracownik firmy Mard. Sztygar zmianowy. W chwili wypadku miał pod sobą resztę pracowników. - Mało kto znał się na pracy pod ziemią tak jak on. Nie puściłby ludzi do pracy, gdyby przypuszczał, że coś im grozi. Nigdy by nie poprowadził ich na śmierć - mówią koledzy. Zostawił żonę i kilkoro dzieci. Większość z nich ma już własne rodziny. W domu został tylko 23-letni syn. Mieszkał w Rudzie Śląskiej.

Mirosław Toczek, 45 lat

Był elektromonterem. Bardzo wesoły człowiek. Był już umówiony z kolegami na świętowanie Barbórki. - Oby do Barbórki, tak się ostatnio pożegnaliśmy - mówi Jerzy Grochowski, też górnik z Halemby. Miał czworo dzieci, cały wolny czas poświęcał rodzinie. Cieszył się, że za kilka lat przejdzie na emeryturę. Mieszkał w Rudzie Śląskiej.

Zbigniew Turniak, 38 lat

Był elektrykiem. Niedawno kupił mieszkanie, planował ślub, zostało mu siedem lat do emerytury. Mieszkał w Nowym Bytomiu, dzielnicy Rudy Śląskiej.

Adrian Wąsowski, 23 lata

Niedawno skończył służbę wojskową, w armii zdobył zawód ślusarza. Trzy miesiące temu zatrudnił się w firmie Mard. Chciał założyć rodzinę, ustatkować się. Zostawił ojca Michała i o pięć lat starszego brata Artura. Jego matka zmarła dwa lata temu.


i wielu wielu innych :-( - w dniu ich Święta

_________________
wiara przekracza granice rozumienia
 
 
ado
Expert Boarder



Pomógł: 2 razy
Wysłany: 2007-12-04, 17:25   

<świeczka>
_________________
Mrok jest wieczny...
 
 
 
ptasol
Super Senior Boarder



Wysłany: 2007-12-15, 16:12   

Ratownicy odnaleźli w piątek ciało 28-letniego górnika z kopalni Rudna w Polkowicach (Dolnośląskie), gdzie doszło do sześciu silnych wstrząsów. To druga ofiara wypadku. Akcja ratunkowa zakończyła się.

Górnika udało się odnaleźć po niemal 12 godzinach poszukiwań pod bardzo długim rumowiskiem. Wcześniej, w czwartek, ratownicy odnaleźli 33-letniego górnika, który również zginął na miejscu.

Jak poinformowała Edyta Tomaszewska z Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach, w piątek rano ratownicy dotarli do drugiego przysypanego górnika - mężczyzna już nie żył. Znajdował się pod 300-metrowej długości rumowiskiem, wysokim na 2 metry.

Początkowo ratownicy szukali mężczyzny bez użycia sprzętu, ręcznie przerzucając rumowisko. Ostatecznie jednak po kilku godzinach poszukiwań zdecydowano się na włączenie do akcji ciężkiego sprzętu - ładowarek górniczych, bowiem teren do przeszukania był zbyt wielki. Obecnie rejon wypadku został wyłączony z wydobycia. W sobotę zaplanowano tam wizję lokalną - powiedziała Tomaszewska.

Do sześciu wstrząsów doszło w kopalni Rudna w Polkowicach ok. godz. 16 w czwartek na głębokości 1050 m. W rejonie zagrożonym znajdowało się 29 górników. 22 zdołało uciec. Pięciu pracowników kopalni z lekkimi obrażeniami trafiło do szpitala. Dwóch zostało przysypanych. Pierwszego, 33-letniego górnika udało się wydostać bardzo szybko, jednak już nie żył. Drugiego wydobyto dopiero w piątek rano.


i znow zabrala Sw. Barbara 2 chlopakow :-| < swieczka> i dla nich :-|
 
 
one
Bronze Boarder



Pomógł: 3 razy
Wysłany: 2008-04-09, 13:41   



dla tych...ktorzy juz ....nie zdaza wrocic ...do domu
_________________
czas nie leczy ran... jedynie przyzwyczaja do bólu
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 7