Dotknij mnie - pod palcami poczujesz rzep uschły,
wilgoć wieczoru lub poranka, tętno
kamieniołomu miasta, oddech stepowej pustki,
tych, którzy już nie żyją, lecz których pamiętam.
Dotknij mnie - a poczujesz pod czubkami palców
wszystko to, co istnieje poza mną, beze mnie,
co nie wierzy mnie, mojej twarzy, memu paltu,
wpisując nas w swój bilans zawsze po stronie ujemnej."
Josif Brodski
_________________ czas nie leczy ran... jedynie przyzwyczaja do bólu
M. Gość
Wysłany: 2007-11-04, 13:57
Na czym polega zmiana wewnętrzna?
Najpierw mówimy tym samym językiem,
co domagający się zmiany, zmiany
języka i kaloryferów, ciepłej drugiej
zmiany i zmiany kołnierzyków, mówimy
tym samym językiem, uczciwości
i demagogii, językiem który wrósł
w nasze przejmujące milczenie, zmieńmy
potem język, język zmiany i państwa,
język pojedynczy i żarliwy na liczbę
mnogą, bardzo mnogą, na czas przyszły,
mówmy potem wszyscy: zmieńmy tego
w sztafecie, zmieńmy dystans na dłuższy,
na tak długi, aby państwo, drodzy państwo,
drogie państwo, bardzo drogie państwo
było metą opłacalną, mówmy tym samym
niedrogim, kulturalnym językiem trybuny,
życia, życia czasopisma i czasem pisma
społecznego, społeczeństwa zmieniającego
język, język na bardzo akustyczny
głośnik, zmieńmy język na głośnik
i na tym obywatele, polega zmiana
wewnętrzna, zmiana spraw wewnętrznych.
"Zmrok jesienny ma ciszę solenną kościoła;
Tuż pod księżycem Wenus, we mgle kadzidlanej,
Błyska, jak przed monstrancją płomyk nieśmiertelny;
Coś wielkiego, słodkiego coś kona dokoła.
Drzewa, podobne mnichom u zwłok czuwającym,
Mrąc same, rzężą psalmy ledwie dosłyszalne;
Chude ich pnie się wznoszą jak ręce błagalne,
Liście bez szmeru lecą, jak łzy, deszczem drżącym.
Podczas gdy z widnokręgu, szerząc swe zasłony,
Noc wstaje i otula bezgranicze śpiące,
Niby całun trumienny, gwiazdami łzawiony,
Tam, w dali, niebo, tracąc duszę swoją, słońce,
Jak trup świetlny, powoli zlewa się, rozkłada...
– I już nad barwnym ciałem krążą kruków stada"
Émile van Arenbergh
_________________ czas nie leczy ran... jedynie przyzwyczaja do bólu
"Robi się ciemniej i ciemniej
Kiedy idę przez las
W stronę cichych cieni,
Kiedy niebo ciemnieje w czerń
Lodowate szepty palą moją skórę
Z nikąd z głębi mojej duszy
One przemawiają do mnie smutna krzywda
Jak podarunek od smutku
Krwista pełnia księżyca oświeca moje czarne serce
Błyskawice przeszywają niebo
A pioruny przetaczają się przez noc
Sztormowy chaos wznosi się
Palące się płomienie chwytają moje
Spojrzenie czyściec
W ciemnych cieniach słyszę chóry zła
Radość z bluźnierstwa
Ponad moje najciemniejsze marzenia
Brama jest otwarta
Czołgam się ku niemym cieniom
Na lodowaty tron
Atmosfera melancholii
Będę się wiecznie palił
W cichych cieniach"
"Wszystko wśród nocy żywi sekretne obawy:
głucha cisza i dźwięki, czas, a także miejsce.
Uśpieni w bezruchu czy też lunatycy
bezradni jesteśmy wobec owej trwogi.
Lecz nie wystarczy zamknąć oczu w mroku
ani w sen zapaść, by więcej nie patrzeć,
gdyż w surowej ciemności i w grocie uśpienia,
to samo światło nocy znów nas obudzi.
Wtedy to, niby człowiek, co marzy na jawie,
bez celu i powodu zaczynamy biegnąć.
A noc przytłacza nas swoją tajemnicą
i mówi nam, że umrzeć to znaczy się zbudzić.
I któż pośród cieni odludnej ulicy
na jakimś murze, w sinym lustrze samotności
nie ujrzał, jak coś kroczy, podchodzi ku niemu,
i nie czuł chłodu trwogi, śmiertelnego lęku?
Lęku, że jest już tylko pustym ciałem,
które przywdziałby każdy, ten lub inny człowiek,
trwogi, że jeszcze żyjąc, jest już nieobecny,
obawy, czy to wszystko istnieje naprawdę."
Xavier Villaurrutia
_________________ czas nie leczy ran... jedynie przyzwyczaja do bólu
Oszaleć, zabić się czy
ciągnąć dalej?
Siedzieć tu teraz to
groteskowo doskonale
zajęcie: z niczym
nieporównywalne.
Porażona przeszłość i krotka
przyszłość.
W takie dni
można dostać chandry
z powodu wróżby w chińskim
ciastku.
Listopad wkrada się na czworakach
jak trędowaty.
A może jest jednak gdzieś jeszcze
dla nas
miejsce.
Nie chodzi o działanie
tylko o czekanie,
nie o czekanie
tylko o trwonienie.
Nie o trwonienie
tylko o trwałość tego
co strwonione.
Kto tak właśnie wierzy
ten przytakuje.
Charles Bukowski
_________________ czas nie leczy ran... jedynie przyzwyczaja do bólu
Kołysz się ze mną, wszystko smutne –
wariaci w kamiennych domach
bez drzwi,
trędowaci ociekający miłością i pieśnią
żaby usiłujące policzyć
gwiazdy.
Kołysz się ze mną, smutne życie –
palce rozpłaszczone na kowadle
starość jak skorupki po śniadaniu
zużyte książki, zużyciu ludzie
zużyte kwiaty, zużyciu miłość
potrzebuje Cię:
to uciekło
jak pies albo koń
umarłe albo zgubione
bezlitosne.
Charles Bukowski
_________________ czas nie leczy ran... jedynie przyzwyczaja do bólu
Dotknąć deszczu, by stwierdzić, że pada
Nie deszcz, tylko pył z Księżyca spada
Dotknąć ściany, by stwierdzić że mur
Nie jest ścianą, lecz kurtyną z chmur
Ugryźć kromkę, by stwierdzić że żyto
Zjadły szczury i piekarz też zginął
Łyknąć wody, by stwierdzić, że studnia
Wyschła oraz wszystkie inne źródła
Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi...
Rafał Wojaczek
_________________ wiara przekracza granice rozumienia
Mróz nas zaskoczył
Nagich
W miłosnym zwarciu
Pośród traw
Od wiosny
Śniegi stopniały
W słońcu
Niepostrzeżenie minął
Rok ostatni.
Stoisz na brzegu
Popatrz
Rzeka węgorze
Wplotła mi
W warkocze
Ryby składają
Ikrę
W moich martwych ustach
Rak ma domek
Nie myśl już , zapomnij mnie.
K. Nosowska
_________________ wiara przekracza granice rozumienia
Byłaś w moim śnie, ubrana w sukienkę z mgły,
Wszystko jak dawniej a jednak inaczej,
w oczach łzy i lęk.
Nie powiedziałem ani słowa,
kiedy tak blisko obok siebie
Widziałem miłość i rozpacz,
a moje serce dławił cień.
Wszystko to, czego chcesz, pozostawię tylko Tobie
Nie napisany, jedyny wiersz
- więcej zrobić nie mogę,
Chciałem zatrzymać czas na wieczność,
A mogłem dać tylko chwilę
To był najpiękniejszy sen
Płakaliśmy tuląc wspomnienie
Wszystko to, czego chcesz ...
Czy kiedyś znowu spotkam Ciebie,
Zobaczę to co się śni,
I chociaż pragnę - nie uwierzę
Że na jawie to będziesz Ty.
Wszystko to, czego chcesz ...
Jacek Dewódzki
_________________ wiara przekracza granice rozumienia
...zbuntowani ludzie
potepione anioły
spadały w dół
człowiek wspołczesny
spada we wszystkich kierunkach
równocześnie
w dół w górę na boki
na kształt róży wiatrów
dawniej spadano
i wznoszono się
pionowo
obecnie
spada się
poziomo "
fragmenty "Twarz trzecia" Tadeusz Różewicz
_________________ czas nie leczy ran... jedynie przyzwyczaja do bólu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum